Nazywam się Magdalena Kusińska i jestem lekarzem dentystą. Po raz pierwszy na wyjeździe misyjnym byłam w 2015 roku w Kamerunie, gdzie spędziłam trzy miesiące, pracując w gabinecie w miejscowości Abong Mbang oraz wyjeżdżając w teren, aby usuwać zęby ludziom, których nie było stać na podróż z pigmejskich wiosek do gabinetu. Kolejne misje odbyłam w latach 2019, 2021 i 2022 w Kenii, w miejscowości Kanyakine Mwichuine.
Takie wyjazdy i pomaganie stały się moją pasją — w piękny sposób pokazują, co jest w życiu ważne, i jak nic innego uczą doceniania tego, co mamy. Teraz, po 10 latach, wróciłam w miejsce, gdzie stawiałam swoje pierwsze kroki na Czarnym Lądzie. Tym razem skupiłam się nie tylko na chirurgii i usuwaniu zębów, ale też na prostym leczeniu protetycznym, polegającym na odbudowie zębów w odcinku przednim — najczęściej po urazach komunikacyjnych.
Nie ma nic piękniejszego niż uśmiechnięty i zadowolony po leczeniu pacjent, który — po latach kompleksów spowodowanych ogromnym brakiem estetyki — zaczyna się uśmiechać z pełnym łukiem zębowym i nazywa moje leczenie magią.
Oczywiście w trakcie tych pięciu tygodni spędzonych w Kamerunie przyjmowałam też wielu pacjentów z długotrwałym bólem wywołanym zniszczonymi przez próchnicę trzonowcami, które najczęściej musiałam usuwać. Bardzo często tacy pacjenci mają różne powikłania i problemy zdrowotne spowodowane stanami zapalnymi pochodzącymi z jamy ustnej, jak zapalenie wsierdzia, problemy z zatokami, sepsa, a w ciężkich przypadkach nawet śmierć.
Moje misje i pomaganie nie byłyby możliwe, gdyby nie Fundacja Redemptoris Missio, która za każdym razem pomaga mi w organizacji takiego wyjazdu. Poza kosztami biletów, ubezpieczeń i szczepień potrzebne są również materiały stomatologiczne niezbędne do pracy, takie jak kompozyty, materiały do odbudowy zębów, znieczulenia…
Dlatego tak ważna jest każda pomoc finansowa — bez wsparcia osób wspierających fundację nie byłoby to wszystko możliwe. Ja w Afryce zostawiłam część swojego serca, dlatego dopóki będzie to możliwe, będę tam powracać, leczyć i pomagać.
Mam też w Kamerunie dwójkę adoptowanych duchowo dzieci, które przysposobiłam 10 lat temu, i teraz miałam możliwość spotkania się z nimi oraz zobaczenia, jak zmieniły się i urosły przez te lata. To wszystko pokazuje i uświadamia, że każdy gest i każda, nawet mała cegiełka, przyczynia się do zmieniania świata na lepsze.