Dentysta w Kamerunie: 10.03.2026-29.03.2026

Nazywam się Jacek Białkowski. Jestem lekarzem dentystą z 33 letnim stażem. W 2023 roku zdecydowałem się przekazać na rzecz Fundacji Redemptoris Missio unit stomatologiczny, który do tego momentu służył mi w mojej prywatnej praktyce. Jak się okazało trafił on po 3 miesięcznej podróży wraz z transportem medycznym do małej wioski Esseng we wschodnim Kamerunie, która wydawała się być położona na końcu świata. Znajduje się tam misja katolicka prowadzona od lat przez żeńskie bezhabitowe Zgromadzenie Sióstr od Aniołów.

Samo przekazanie sprzętu medycznego było zaledwie początkiem mojej przygody związanej z Fundacją Redemptoris Missio. To dzięki Fundacji i po krótkiej chwili wahania (która trwała 2 lata), zdecydowałem się wyjechać na misję, aby pracować charytatywnie na własnym sprzęcie w odległej Afryce. Ze wsparciem finansowym udało się siostrom znaleźć miejscową ekipę techniczną, która dokonała niezbędnych podłączeń aby unit stał się w pełni funkcjonalny. Dzięki pomocy Fundacji dotarłem do wioski Esseng, aby pracować tam jako dentysta w dniach 11.03.2026 do 29.03.2026. Nieodzowną pomoc logistyczną na każdym etapie przygotowań i samej podróży zapewniała mi ze strony Fundacji niesamowita i niezastąpiona pani Dagna Sarzyńska, dzięki której odważyłem się wziąć udział w misji. Fundacja zapewniła mi również zakup biletów lotniczych, pokryła koszty szczepień koniecznych w rejonach tropikalnych oraz opłaciła wizę kameruńską.

Na miejscu po 28 godzinnej podróży przywitały mnie siostry Barbara Pustułka, Małgosia Bulowska oraz czekające w ośrodku misyjnym siostra Mirosława Leszkowska i Ania Dąbrowska. Bardzo ciepłe i wspaniałe osoby, które zapewniły mi niezbędne warunki mieszkaniowe oraz otoczyły mnie opieką w każdym momencie pobytu. Stworzyły domową atmosferę, także mogłem skupić się na pracy w ośrodku zdrowia, który jest częścią ich misji. Zaraz po przyjeździe zabrałem się za zorganizowanie gabinetu, aby działał w pełni profesjonalnie i z zachowaniem zasad aseptyki.

Wraz z siostrą Barbarą uruchomiliśmy autoklaw, dzięki któremu mogliśmy wykonywać zabiegi w sposób bezpieczny dla siebie i pacjentów. Siostra Barbara po krótkim przeszkoleniu stała się profesjonalną asystentką stomatologiczną, bez której pomocy nie mógłbym przyjąć takiej liczby pacjentów. W czasie mojego pobytu przyjąłem 180 pacjentów. Każdego dnia ustawiała się kolejka do naszego gabinetu od godzin porannych aż do późnego popołudnia z przerwą na obiad. Pacjenci przyjeżdżali z okolicznych wiosek w promieniu 50 kilometrów. Wykonałem ponad 200 zabiegów stomatologicznych, bo należy dodać, że u jednego pacjenta wykonywało się po 2-3 procedury naraz. Głównie były to niestety ekstrakcje zębów ze względu na zaawansowaną próchnicę i liczne ropnie okołozębowe. Usunąłem więc ok. 150 zębów, ale też założyłem 70 wypełnień i wykonałem 30 pełnych skalingów.

Praca była ciężka, ale nad wyraz satysfakcjonująca, a radość i wdzięczność pacjentów wynagradzała wszelkie trudy. Pacjenci byli w wieku od 5 do 80 lat. Szczególnym wyzwaniem było przyjmować najmłodszych pacjentów, gdyż żal było patrzeć na ich zniszczone i zaniedbane uzębienie w tak młodym wieku. Dlatego sporo czasu poświęciłem też na edukację zdrowotną i profilaktykę stomatologiczną. Uczyłem je prawidłowej higieny jamy ustnej. W szkole, która jest częścią ośrodka w Esseng odbyłem pogadanki na temat prawidłowego odżywiania i szczotkowania zębów we wszystkich klasach szkoły podstawowej i w 3 oddziałach przedszkolnych. Łącznie udało się objąć profilaktyką 270 dzieci, a kulminacją tego była praktyczna nauka szczotkowania zębów na boisku szkolnym na świeżym powietrzu.

Było to bardzo ciekawe doświadczenie patrząc na radość i zaangażowanie tych dzieci. Nieodzowną pomoc zapewniły mi siostry Mirosława i Ania, które zajmują się edukacją w ośrodku. Bardzo jestem im za to wdzięczny. Mam nadzieję, że ta lekcja pozostanie dzieciom w pamięci i będzie kontynuowana.

Warunki życia ludzi w wiosce Esseng są bardzo trudne. Europejczycy nie zdają sobie sprawy, jak można żyć w dziśniejszym świecie- bez dostępu do bieżącej wody w domach, nie wspominając o toaletach. Ci ludzie żyją bardzo skromnie, uprawiając swoje poletka orzeszków ziemnych, kakao, manioku czy batatów. Do obowiązków dzieci należy przynoszenie drewna z dżungli i wody z nielicznych studni bądź pobliskich rzek i strumieni. Przebywanie pośród tej społeczności i obserwacja ich życia stanowią dla mnie źródło niezapomnianych przeżyć.

Podsumowując uważam swoją misję za bardzo udaną i owocną. Uważam, że potrzeby zdrowotne są ogromne, a pracy starczyłoby na lata. Dlatego dentysta przyjeżdżający raz na 3 lata to stanowczo za mało. Zostawiłem swój unit wraz z wyposażeniem w należytym porządku, gotowy do kontynuowania misji przez kolejnych dentystów, którzy nie boją się takich wyzwań. Zapewniam, że satysfakcja jest ogromna.

Jeszcze raz dziękuję Fundacji Redemptoris Missio za zorganizowanie i potrzebną pomoc w odbyciu mojej misji, a siostrom ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów za cudowną atmosferę, którą otaczają wolontariuszy. Jestem pełen podziwu dla ich niestrudzonej pracy w opiece nad ludźmi, pośród których przyszło im posługiwać w miejscu tak odległym i trudno dostępnym, gdzieś w dalekiej Afryce.