Kamerun: Wolontariat protetyczny w Abong Mbang (11.06–14.07.2026) – Agata Ogrodnik & Maria Szczepaniak

W dniach 11.06–14.07.2026 r. miałyśmy niesamowitą okazję wziąć udział w wolontariacie organizowanym przez Fundację Redemptoris Missio. Jako techniczki dentystyczne i studentki UMP spędziłyśmy miesiąc w Abong Mbang w Kamerunie, niosąc pomoc tam, gdzie braki zębowe były codziennością pacjentów.

Co udało nam się zrobić?

Naszym głównym zadaniem było przywrócenie pacjentom funkcji żucia, mowy i pięknego uśmiechu.
Przyjęłyśmy ok. 25 pacjentów.
Wykonałyśmy łącznie ok. 36 protez (akrylowych – zarówno całkowitych, jak i częściowych) metodą puszkowania.
Wstawiłyśmy 163 zęby.

Jak wyglądała praca od kuchni?

Do dyspozycji miałyśmy unity stomatologiczne, na których przyjmowałyśmy pacjentów i pobierałyśmy wyciski. Cały sprzęt i materiały przywiozłyśmy ze sobą z Polski, a część niezbędnych rzeczy dotarła wcześniej kontenerem. Z kolei gips potrzebny do modeli i puszkowania sprowadzałyśmy ze stolicy – Jaunde. Sprzęt na miejscu w zupełności wystarcza do komfortowej pracy dwóch techników jednocześnie, choć na przyszłość planujemy usprawnić metodę i przejść np. na silikonowe przedlewy.

Wyzwania i wskazówki dla kolejnych wolontariuszek

Komunikacja: Głównym językiem w okolicy jest francuski, co na początku mogło być wyzwaniem. Na szczęście dzięki pomocy sióstr i lokalnych pracowników mówiących po angielsku radziłyśmy sobie z tym bez problemu. Specyfika pacjentów: Zgłaszało się do nas mnóstwo osób z brakami zębów siecznych pierwszych i drugich ( głównym środkiem transportu są motory przez które dużo ludzi traci zęby na ulicach ) oraz zębów trzonowych pierwszych. Ważna techniczna uwaga: Przy planowaniu pracy laboratoriów w takich miejscach warto od razu zwrócić uwagę na system odprowadzania wody. Gips, wosk i resztki z prac potrafią błyskawicznie zapchać rury ( coś o tym wiemy, bo powodzie były u nas regularnie). Najlepiej sprawdzi się odpływ wychodzący bezpośrednio z pracowni na zewnątrz, żeby oszczędzić problemów z instalacją budynku (choć na miejscu siostry już znają ten temat).

Podsumowanie

To była przygoda życia, ale też ogromna lekcja pokory,kompromisów i nieplanowanej improwizacji. Dzięki temu udało nam się stworzyć w pełni funkcjonalne laboratorium i realnie pomóc lokalnej społeczności. Gorąco polecamy to doświadczenie każdemu technikowi, który chce sprawdzić swoje umiejętności w zupełnie innej rzeczywistości!